środa, 7 maja 2014

Lakierowe Love od KOBO oraz gorzkie doświadczenie

 Oj dawno mnie nie było daaawno....
Ale obiecuje pełne zaangażowanie i nadrabianie zaległości! Postaram się codziennie umieszczać posty gdyż mam dla Was mase perełek, zamienników oraz odkryć którymi warto się zainteresować bądź wypróbować;)

A dziś, dziś skupimy się na nowej lakierowej kolekcji od firmy KOBO, jakże znanej i lubianej oraz na mało przyjemnej sytuacji która spotkała mnie ze strony sklepu internetowego, czyli przestroga dla kupujących. 

Zaczynamy

 Gdy tylko na pułki sklepowe zawitały nowe lakierowe kolory z firmy KOBO...pomyślałam " w końcu idealne odzwierciedlenie wiosny a nawet lata"!

Kolekcja prezentuje się tak:



Cudowne odcienie w ciepłej jak i chłodnej tonacji!

Moimi faworytami okazały się: 141 Lilac oraz 140 Orchid

I jak ja mogłam ich nie kupić no jak?;)





Lakiery są z kolekcji Colour Trends czyli: Trwały lakier nadający wysoki połysk. Tworzy na paznokciu elastyczną i odporną na pękanie powłokę. Dodatek składnika Eusolex sprawia, że kolor nie blaknie.
Nie zawiera toluenu i formaldehydu.


 Dawno nie spotkałam się z tak "treściwym" i mocno kryjącym produktem!!!! Dzięki szerszemu pędzelkowi już dwoma pociągnięciami zakryjemy całą płytkę a sam produkt na moich paznokciach które codziennie nastawione są na "życie rodzinne" czyli zmywanie, sprzątanie a także częstą dezynfekcję rąk ( przedłużanie rzęs 1:1 którym się także zajmuję) utrzymuje się u mnie do dwóch tyg. bez żadnych odprysków czy otarć! Błyskawicznie wysycha mimo grubych warstw ale nadal nie jest to ideał. 
Cena za lakiery jest na prawdę "śmieszna" gdyż to jedynie 9,90 za tak dobry produkt...który Was nie zawiedzie! Polecam Polecam i jeszcze raz Polecam!

ps. przepraszam za skórki 






A teraz mała wzmianka oraz moje odczucia na temat drogerii : http://pazurki.com.pl/

Znana firma która ruszyła z wielkim przytupem z lakierami hybrydowymi firmy Smilac, którymi jakże ochoczo obdarowała poszczególne blogerki. Ja skuszona samymi pozytywnymi opiniami : jeżeli chodzi o technikę a także firmę złożyłam spore zamówienie w sklepie. Przyznam, iż moja ekscytacja sięgała zenitu...byłam jednak strasznie zniesmaczona gdy pod koniec podsumowania koszyku koszt przesyłki okazał się absurdalny (jak na czasy "paczkomatów) a jedyną opcją jest kurier....no cóż...może bezpieczniej sprawniej itp. Nic bardziej mylnego. Pieniądze zostały automatycznie pobrane, zamówienie potwierdzone a ja..czekałam na nie dwa tygodnie.....!!!!!!!!!!!!!!! Zero kontaktu, zero odpowiedzi na moje maile....zero zainteresowania klientem. I pomyśleć, co by było jakbym była kosmetyczką i miała obsadzone klientki na taki zabieg..paranoja. Prosiłam także o zwrot pieniędzy. Otrzymałam jedynie informacje, że jest dużo zamówień..ok rozumiem ale w takim wypadku firma powinna umieszczać ową informację na stronie sklepu "ostrzegając" przed zakupem, że mimo opłaty kuriera czas oczekiwania do dwóch tyg. Nie powiem...moja irytacja była na skraju wytrzymałości aż do momentu jak napisała do mnie osoba prowadząca fanpage drogerii....i tu przyznam : w końcu ludzkie podejście do klienta!!! Opisałam jej całą sytuację, podałam nr zamówienia a Pani okazała się niesamowicie konkretną osobą na właściwym miejscu! Przeprosiła, wyjaśniała sytuację a w ramach przeprosin dodała do zamówienia 3 lakiery oraz przypilnowała by przesyłka dotarła w określonym terminie. Jak dla mnie : należy się jej podwyżka i to nie mała:) jedyna odpowiednio wykwalifikowana osoba w firmie. 
Zapewne już nie złożę zamówienia w tym sklepie.

Jeżeli chodzi o same lakiery napiszę o nich notkę zdradzę jedynie, iż jestem ZACHWYCONA....i zapewne skończy się na całej kolekcji:)

Mam nadzieje, że nie zanudziłam Was moim wpisem i, że to przeżyliście...:)


Mag xx

czwartek, 27 marca 2014

SENS.US sekret pięknych włosów?

   Mój dziewiczy wpis na temat włosów czas zacząć!

 Przyznam, iż firmę SENS.US poznawałam wraz z momentem otrzymania produktów do testowania zatem NOWUM. Jeżeli chodzi o moje włosy to:
 * są to włosy intensywnie oraz regularnie farbowane czyt.zniszczone
 * szybko przetłuszczające się
 * przesuszone oraz matowe
 * z tendencją do puszenia się końcówek
 * podatne na modelowanie ale poddawane intensywnym czynnościom dnia codziennego : suszenie, prostowanie
 * osłabione oraz cienkie
 * w ostatnim czasie .... mają ochotę wypaść wszystkie:)
Podsumowując...tragizm.
Cieszyłam się na wieść, iż będę miała okazję testować "te bardziej profesjonale produkty" do których nie mam tak łatwego dostępu. Zaznaczam, iż używałam ich codziennie przez ponad miesiąc.

  

 1. Szampon zwiększający objętość włosów


Opis producentaWzbogacony wyciągiem z ostrej papryki chilli oraz tymianku, delikatnie oczyszcza włosy, nadając im lekkości, sprężystości i witalności. Idealny w szczególności do włosów delikatnych i obciążonych. Nie zawiera SLS/SLES.


Moja opinia: pierwsze wrażenie..cudowne pachnie! Jest to ciekawy, egzotyczny bardzo oryginalny zapach który utrzymuje się na włosach przez cały dzień! Wystarczy mała kapka produktu...jakże gęstego produktu by mocno spienić włosy oraz je bardzo dokładnie oczyścić. Przyznam, iż po myciu włosy są mocno poplątane:)ale...to zasługa braku SLS/SLES. Już podczas suszenia możemy zauważyć lekkość oraz mocne uniesienie włosów od nasady co bardzo ale to bardzo mnie zaskoczyło! Sceptycznie podchodzę do tego typu produktów ale przyznam, iż ten naprawdę działa!!! 
POLECAM !!!!

 2. Illumyna Cosmetic Blush- Odżywka z tonerem

Opis producenta: Profesjonalny, innowacyjny i łatwy w zastosowaniu preparat, który odnawia refleks włosów naturalnych, farbowanych i z pasemkami. Nadaje połysk włosom matowym i wypłukanym, ożywiając i wzmacniając kolor oraz niwelując niepożądane refleksy.
  • Odżywka została stworzona w oparciu o ekskluzywną synergię trzech składników aktywnych:
  • Keratyna – spokrewniona z naturalną strukturą włosa, odnawia włókna, zapewniając im siłę i elastyczność. 
  • Nasiona Słonecznika – posiadają naturalne właściwości zmiękczające i nawilżające, które zapewniają włosom połysk, miękkość i elastyczność. 
  • Owoc Granatu – bogaty we flawonoidy, znane ze swoich właściwości przeciwutleniających, które ograniczają tworzenie się wolnych rodników i przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się struktury włosa. 
Synergiczne właściwości keratyny, nasion słonecznika oraz owocu granatu czynią Cosmetic Blush bogatą odżywką o silnych właściwościach odbudowujących, nawilżających i przeciwutleniających. W połączeniu z pigmentami w formule, zapewnia ona zdecydowane i intensywne rezultaty koloryzacyjne.
W poszczególnych odcieniach użyto następujących ekstraktów roślin farbiarskich, tradycyjnych dla Toskanii i Orientu, aby uzyskać maksymalną skuteczność i blask każdego z nich.



1. Moja opinia: to produkt wart każdej ceny!!!! Nie wierzyłam, że odżywka z domieszką koloru ( w pełni bezpieczna ) może tak mocno i intensywnie pokryć moje farbowane włosy! A jednak! Odcień który uzyskujemy jest soczysty, równomierny, lśniący a same włosy ani krzty zniszczone!!!! Wręcz przeciwnie....są odżywione, "lejące się" oraz bardzo przyjemnie pachną;) Produkt stosujemy w przerwach między farbowaniami by tzw "odświeżyć" kolor, ale ja stosuje go obecnie zamiast farby!!! 
Przez pełny tydzień możemy cieszyć się kolorem, ale z biegiem czasu zaczyna się spłukiwać. 
Odżywka jest moim nr 1!!!!!!!

Przed użyciem odżywki:


po:



Po 7dniach codziennego mycia włosów:


Produkty SENS.US dostępne w salonach:
http://www.ilovesensus.pl/salony/


I coś dla oka:




Mag xx

czwartek, 20 marca 2014

Spring Green Eyes

 I nastała wiosna!!!! Hurra Huraaa Huraaaa!!!!
Słoneczko przywitało mnie cudownymi promieniami zmieniając  ponurą aurę w coś multikolorowego i optymistycznego:)
Do makijażu w zieleniach namówiła mnie Ania która delikatnie mówiąc charakteryzuje się obsesją na punkcie tego odcienia:)a jako, iż lubię wyzwania zmalowałam dla Was coś w pełni bijącego wiosną.
Makijaż cudownie podkreśliłby ciemne tęczówki jak i błękitne.

Co myślicie??





Mag xx


środa, 19 marca 2014

Peggy Sage i złoty przebłysk odkrycia

  Pierwszą czynnością z mojej strony są oczywiście przeprosiny za całkowity brak mojej osoby w świecie blogsfery, sponsorem nagłego "porwania" byłby oczywiście zlecenia i brak współpracy ze strony aparatu który niedługo za kare poleci do serwisu....
Nadrabiamy.
Dziś przylatuję do Was ze zbiorczą recenzja produktów francuskiej firmy Peggy Sage która w zamierzeniu miała być specem od paznokci a jak jest naprawdę?
Od firmy w ramach blogerskiego spotkania otrzymałam kilka ciekawych produktów, które szczegółowo testowałam na sobie jak i klientkach by mieć jak najobiektywniejszy obraz wad i zalet.
Zaczynamy.

1. Prasowany cień Ombre a paupieres - sheer beige.



 Jest to piękny beżowo złoty cień o metalicznym wykończeniu, idealny do rozświetlenia mocniejszych akcentów a także nakładania solo. Zaskoczyła mnie pigmentacja oraz trwałość! Wystarczy jedynie lekkie muśnięcie pędzelkiem by wydobyć prawdziwą "esencję" cienia. Nie sypie się, nie roluje...ideał? Na pewno b.dobry godny polecenia cień. 



 2. Kredka do oczu Crayon yeux jumbo or



 Jest to absolutny HIT! Produkt całkowicie skradł moje serce...jak? Otóż pigmentacja tej kredki jest po prostu niewiarygodna, z początku bardzo miękka, elastyczna można na niej pracować w dowolny sposób...zastyga i staje się wodoodporna oraz niesamowicie trwała. Kolor genialny! Złoto o niebywałym blasku idealne jako baza jak i solo na wyjścia i nie tylko!
POLECAM!!!



3. Lakier do paznokci Quebec 048 



I tutaj zaczynają się schody...jak wspomniałam firma "specjalizuje" się w produktach do paznokci...ale czy powinna? Lakier kolorystycznie trafiony jak dla mnie w 10...matowa piękna soczysta czerwień która robi ogromne wrażenie, krycie które zadowoli każdego...czas schnięcia idealny dla zabieganych mam (ok 1min)...efekt WOW. Niestety następnego dnia czeka nas nieprzyjemna niespodzianka w postaci znaczących odprysków, ubytków czy braku koloru na krawędziach paznokci. Pokładałam ogromne nadzieje, w ten lakier gdyż kolor niesamowicie mnie oczarował...niestety odkładam na bok.




 Podsumowując:
Produkty do makijażu firmy Peggy Sage są godne uwagi a nawet zakupu, niestety nie mogę tego samego powiedzieć o lakierach, których nie polecam a nawet odradzam.

Makijaż produktami Peggy Sage kredka i cień w akcji:






Mag xx

wtorek, 11 marca 2014

Projekt Metamorfoza Anetka

   Ah czy i do Was dotarła ta piękna wiosna? Szczecin mimo, iż miasto "wietrzne", ostatnio jedynie muska ciepłą bryzą i pozwala by słońce całkowicie Nas rozpieściło! Uwielbiam...
Pełna energii i gotowości do pracy postanowiłam przygotować dla Was kolejną metamorfozę.
 Bohaterką jest przesympatyczna Anetka która swoim niesamowitym kolorem oczu potrafi mnie onieśmielić i wprawić w zakłopotanie. W metamorfozie postawiłam przede wszystkim na krycie niedoskonałości cery oraz mocne zaakcentowanie oczu żywym kolorem. Usta pozostały neutralne ale z zalotnym błyskiem. Mocniejszy kontur sprawił, iż buzia stała się bardziej symetryczna i ożywiona.
Jak oceniacie efekty??? I jak z pogodą u Was??
ps. ciemniejsza twarz...to nie zasługa źle dobranego podkładu a aparatu....po długich testach nawet w wersji no makeup wychodzi mi taki psikus może ktoś wie co na to poradzić.










Mag xx

piątek, 7 marca 2014

Ingrid recenzja zbiorcza.

Długo przymierzałam się do recenzji kosmetyków Ingrid a dlaczego? Żeby nie zaistniała sytuacja przysłowiowego "lania wody".:)
Dokładnie analizowałam reakcje mojej skóry na dane produkty jak i poddawałam kosmetyki próbie w ekstremalnych warunkach. 
Przyznam, iż jeden produkt powalił mnie na kolana, drugi zainteresował a trzeci....hm
Ale o tym już za chwilę. 
Kosmetyk Ingrid są dostępne praktycznie wszędzie! Począwszy od osiedlowych drogerii po kioski a ceny jak na szeroki asortyment bardzo przystępne!

Zaczynamy:

1. Mój absolutny hit! Prelude Primer Base: Sylikonowa baza pod makijaż. 
Jest to mój całkowity ulubieniec! Nie uczula, nie zapycha, pięknie wygładza, zdecydowanie przedłuża trwałość makijażu, tania i łatwo dostępna. Czego chcieć więcej? Irytuje mnie jedynie pompka która ma tendencje do blokowania i konieczne jest odkręcanie produktu



2. Coś co mnie zaciekawiło: Satin Touch Beauty Róż do policzków.
Róż o bardzo przyjemnym zapachu jak i niesamowitym "koralowym" kolorze pięknie odbijający światło i nadający skórze zdrowy wygląd. Jestem pod jego ogromnym wrażeniem ale wydaje mi się być mało wydajnym produktem ze względu na "sypkość". Idealny dla bladziochów gdyż nie można sobie nim zrobić krzywdy. Pigmentacja jak dla mnie bardzo subtelna ale można ją stopniować bez obawy. Produkt godny polecenia!!!





3. Coś co mnie zawiodło i nie powaliło: BB Cream, Krem Beauty Balm.
Produkt jak dla mnie jest całkowitym niewypałem firmy i obok BB kremów nie stał nawet w najdalszej czeluści. Fakt nie uczula i nadaje skórze ładny zdrowy wygląd, ale jest to produkt skierowany dla baardzo młodych dziewczyn które nie posiadają np.popękanych naczynek i oczekują jedynie skorygowania kolorytu skóry z hiper naturalnym efektem. Produkt znika z mojej buzi w magiczny sposób po ok 2h ale na szczęście nie pozostawia placków tylko ulatnia się w sposób równomierny;) Polecam dla młodszych sióstr:)



4 warstwy:



Moja ogólna opinia:
Baza jest godna polecenia...za śmieszne pieniądze otrzymujemy naprawdę dobry produkt który Was nie zawiedzie, róż zdecydowanie dla bladziochów gdyż daje piękny naturalny efekt bez konieczności "uważania" na plamy. BB cream dla młodszej siostry idealny....:)

A Wy znacie produkty Ingrid? I jakie są Wasze odczucia.

Mag xx
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...